dzisiejszą krótką recenzję zamierzam poświęcić nowej grze karcianej od Galakty - Space Hulk - Angel of Death.
Cooperation Card Game
Najciekawszą rzeczą w tej grze karcianej jest fakt że wszyscy gracze są w jednej drużynie. Wcielamy się w terminatorów Kosmicznych Marines, którzy muszą wydostać się z okrętu zwanego Space Hulk, gdzie aż roi się od tyranidzkich genokradów które mają wyraźną ochotę na świeże mięso. jak już się pewnie domyśliliście , gra jest osadzona w uniwersum warhammer 40k.
Kostka, karty, kubek, ciepła woda....
Co się rzuca w oczy? Bardzo ładne wykonanie. Karty, pudełko i żetony są dopracowane i rzetelnie zrobione.Instrukcja przejrzysta, czytelna i ładna. Kostka też jest dobra. Duży plus za wykonanie.
To do sedna sprawy...
W grę mozna grać od jednego do 6 graczy. Konstrukcja systemu pozwala nam na grę w pojedynkę ale też całą grupą. Aby wygrać trzeba Przejść do ostatniego pomieszczenia w statku co było by proste gdyby nie fakt że atakują nas całe masy genokradów. Co turę ciągniemy wydarzenie, które niemal zawsze utrudnia życie, dodajemy nowe genokrady, ruszamy nimi wg, symboli i w końcu zagrywamy akcje(każdy gracz ma własne). Są 3 rodzaje akcji:
-Ataku
-Wsparcia
-Ruchu i Aktywacji
Atak to nic innego jak atak. Jeśli nasi terminatorzy są zwróceni do wroga przodem rzucamy kostką. Jeśli wypadnie czaszka zabijamy wroga jeśli nie to klapa (ale karty akcji mają różne zdolności więc to zależy kto i jak atakuje). Następnie atakują genokrady na wszystkich polach na których są. za każdy rój rzucamy oddzielnie. Jeśli wyrzucimy większą liczbę od liczb7y wrogów to terminator żyje, a jak nie, to zostaje rozszarpany przez wroga...
Wsparcie gaje żeton umożliwiający przerzut kości + zdolność karty.
Karty Ruchu + Aktywacji pozwalają aktywować specjalne czynności pomieszczeń, porusza i obracać naszych gości. Jest to o tyle wkurzające, że babrania się jest sporo przy większej liczbie graczy. Przekładanie, zamienianie itd. jest wkurzające.
Losujemy kolejne wydarzenie i tak dopóki nie zabijemy wystarczającej liczby genokradów by dostać się do następnego pomieszczenia, i następnego, i następnego...
Czemu nie ma wroga żywego?
No właśnie. W normalnym Space Hulku jest i tu też aż się prosi by jeden do dwóch graczy wcieliło się w broodlordów dowodzących genkami. Mogli by skakać i znikać, kierować genokradami i wbijać nam gwoździe do trumien. To by było serio ciekawe. Nie zmienia to faktu że gra jest bardzo klimatyczna. Dwóch do czterech (przy większej ilości robi się burdel) graczy zaznajomionych w temacie będzie dobrze pamiętać grę i dobrze się bawić
Podsumowując
Gra była bardzo ciekawym pomysłem. Wszyscy jesteśmy razem i musimy sobie pomagać by przeżyć. Wykładanie akcji niegłupie ale masa roboty przy zmienianiu lokacji oraz przesuwaniu marines. na każdym kroku czai się gigantyczna losowość.Kostka, wydarzenia, niewiadoma zmiana pomieszczeń, ruch genokradów.... To można wytłumaczyć faktem że niebezpieczeństwa czekały na każdym kroku i drużyna nie była niczego pewna. Za to mamy świetny klimat, rzetelnie wykonane elementy, ciekawy pomysł i gre kooperacyjną w której walczymy z samą grą, a to spore osiągnięcie dla gier planszowych i karcianych.
Cooperation Card Game
Najciekawszą rzeczą w tej grze karcianej jest fakt że wszyscy gracze są w jednej drużynie. Wcielamy się w terminatorów Kosmicznych Marines, którzy muszą wydostać się z okrętu zwanego Space Hulk, gdzie aż roi się od tyranidzkich genokradów które mają wyraźną ochotę na świeże mięso. jak już się pewnie domyśliliście , gra jest osadzona w uniwersum warhammer 40k.
Kostka, karty, kubek, ciepła woda....
Co się rzuca w oczy? Bardzo ładne wykonanie. Karty, pudełko i żetony są dopracowane i rzetelnie zrobione.Instrukcja przejrzysta, czytelna i ładna. Kostka też jest dobra. Duży plus za wykonanie.
To do sedna sprawy...
W grę mozna grać od jednego do 6 graczy. Konstrukcja systemu pozwala nam na grę w pojedynkę ale też całą grupą. Aby wygrać trzeba Przejść do ostatniego pomieszczenia w statku co było by proste gdyby nie fakt że atakują nas całe masy genokradów. Co turę ciągniemy wydarzenie, które niemal zawsze utrudnia życie, dodajemy nowe genokrady, ruszamy nimi wg, symboli i w końcu zagrywamy akcje(każdy gracz ma własne). Są 3 rodzaje akcji:
-Ataku
-Wsparcia
-Ruchu i Aktywacji
Atak to nic innego jak atak. Jeśli nasi terminatorzy są zwróceni do wroga przodem rzucamy kostką. Jeśli wypadnie czaszka zabijamy wroga jeśli nie to klapa (ale karty akcji mają różne zdolności więc to zależy kto i jak atakuje). Następnie atakują genokrady na wszystkich polach na których są. za każdy rój rzucamy oddzielnie. Jeśli wyrzucimy większą liczbę od liczb7y wrogów to terminator żyje, a jak nie, to zostaje rozszarpany przez wroga...
Wsparcie gaje żeton umożliwiający przerzut kości + zdolność karty.
Karty Ruchu + Aktywacji pozwalają aktywować specjalne czynności pomieszczeń, porusza i obracać naszych gości. Jest to o tyle wkurzające, że babrania się jest sporo przy większej liczbie graczy. Przekładanie, zamienianie itd. jest wkurzające.
Losujemy kolejne wydarzenie i tak dopóki nie zabijemy wystarczającej liczby genokradów by dostać się do następnego pomieszczenia, i następnego, i następnego...
Czemu nie ma wroga żywego?
No właśnie. W normalnym Space Hulku jest i tu też aż się prosi by jeden do dwóch graczy wcieliło się w broodlordów dowodzących genkami. Mogli by skakać i znikać, kierować genokradami i wbijać nam gwoździe do trumien. To by było serio ciekawe. Nie zmienia to faktu że gra jest bardzo klimatyczna. Dwóch do czterech (przy większej ilości robi się burdel) graczy zaznajomionych w temacie będzie dobrze pamiętać grę i dobrze się bawić
Podsumowując
Gra była bardzo ciekawym pomysłem. Wszyscy jesteśmy razem i musimy sobie pomagać by przeżyć. Wykładanie akcji niegłupie ale masa roboty przy zmienianiu lokacji oraz przesuwaniu marines. na każdym kroku czai się gigantyczna losowość.Kostka, wydarzenia, niewiadoma zmiana pomieszczeń, ruch genokradów.... To można wytłumaczyć faktem że niebezpieczeństwa czekały na każdym kroku i drużyna nie była niczego pewna. Za to mamy świetny klimat, rzetelnie wykonane elementy, ciekawy pomysł i gre kooperacyjną w której walczymy z samą grą, a to spore osiągnięcie dla gier planszowych i karcianych.
29.12.2010 o godz. 18:49
komentuj (1)
Incoming...

Ta armia na pewno przypomina coś fanom. Toż to Przystań! Czyli chłopcy od masła, gryfów i rycerzy zakutych w blachę...
Już 6 część słynnej strategii turowej została zapowiedziana. I szykuje się niezła gra. Będziemy mieli do czynienia z wieloma zmianami zarówno w stylu graficznym jak i w systemie. Największą nowością jest obniżenie ilości rodzajów surowców do jedynie czterech rodzajów!. Następna nowość. Akcja będzie rozgrywać się 400 lat przed piątką. A więc dowiemy się co było w świecie Ashan dawno, dawno temu kiedy wynaleziono ogień... No dobra trochę po tym.
Gra ma być przystępna dla zielonych w gatunku i przez to prosta. To dobrze choć coraz mniej wychodzi rozbudowanych, skomplikowanych strategii... Ale nieważne, ważne że przeciętny pecetowy zjadacz chleba da sobie radę. Grafika wygląda naprawdę dobrze, a modele jednostek i postaci są dopracowane. Wygląda trochę cukierkowo i baśniowo ale to w sumie dobrze bo to gra baśniowa, a nie jakiś mroczny dreszczowiec i ponurak pełną gębą. Ma być to ponoć nowa era dla "hirołsów". I zacznie się z premierą nowej części.
Będziemy mieli "tylko" pięć frakcji (nooooo!). A trzy są ujawnione. Na pewno Nekropolis, Przystań i Inferno. Jak znam życie to pewnie będzie jeszcze na pewno Sylvan. Ale zobaczymy.
Najciekawsze są powiązania między rasami. Okazuje się że przywódcy frakcji to rodzeństwo, i ciekawie więc będzie przebiegać fabuła. Historia ma być ciekawa i nie przedłużać się na siłę. Ale pozostaje tylko czekać by poznać dzieje skłóconego rodzeństwa.
Gra ma być przystępna dla zielonych w gatunku i przez to prosta. To dobrze choć coraz mniej wychodzi rozbudowanych, skomplikowanych strategii... Ale nieważne, ważne że przeciętny pecetowy zjadacz chleba da sobie radę. Grafika wygląda naprawdę dobrze, a modele jednostek i postaci są dopracowane. Wygląda trochę cukierkowo i baśniowo ale to w sumie dobrze bo to gra baśniowa, a nie jakiś mroczny dreszczowiec i ponurak pełną gębą. Ma być to ponoć nowa era dla "hirołsów". I zacznie się z premierą nowej części.
Będziemy mieli "tylko" pięć frakcji (nooooo!). A trzy są ujawnione. Na pewno Nekropolis, Przystań i Inferno. Jak znam życie to pewnie będzie jeszcze na pewno Sylvan. Ale zobaczymy.
Najciekawsze są powiązania między rasami. Okazuje się że przywódcy frakcji to rodzeństwo, i ciekawie więc będzie przebiegać fabuła. Historia ma być ciekawa i nie przedłużać się na siłę. Ale pozostaje tylko czekać by poznać dzieje skłóconego rodzeństwa.

Ta armia na pewno przypomina coś fanom. Toż to Przystań! Czyli chłopcy od masła, gryfów i rycerzy zakutych w blachę...
Ponieważ multi tej wspaniałej gry jest tak rozbudowane że ciężko opowiedzieć o nim w jednym wpisie. Dlatego też teraz opiszę ogół, a potem będę dodawał artykuły.
Nowa odsłona Battlenet
Usługa battlenet działająca w WarcraftIII została odświeżona i odnowiona. Mamy masę nowych opcji i schludne menu gry wieloosobowej. Ważne jest to że gra dopasowuje graczy do poziomu doświadczenia w grze multi. To pomaga gdyż nie natknę się na super pro powergamera będąc średnio doświadczonym. Nim dołączymy się do ligi, czeka nas 5 meczy próbnych, na podstawię których ustali się nasze miejsce w lidze. Następne dobre rozwiązanie. Możemy także zmieniać portrety naszego konta. Wbrew pozorom wiele o nas mówią. Jest portret za ukończenie kampanii, 10 zwycięstw daną rasą w grze ligowej, ukończenia jakiegoś wyzwania itd. Więc jeśli widzę gracza z początkowym portretem nie spodziewam się niczego nadzwyczajnego, a widząc gościa z zelotą protosów na portrecie, spodziewam się zaznajomionego z gra przeciwnika.
Masa taktyk
To jest najpiękniejsze. 3 odmienne rasy różniące się wszystkim,a jednak bardzo zbalansowane. Balans w rasach to największe osiągnięcie Blizzarda. Nie ma gry z takim balansem ras, a jednocześnie różniących się wszystkim. Posłużmy się przykładem gostka grającego zergami. Z pewnością spróbuje rushu zerglingami i zakończenia gry w pierwszych 10 min. Jednak przeciwnik - Terranin, zbudował wall-line przed wejściem do bazy (ustawienie budynków tak by zablokować wejście), a z tyłu zaatakuje marines. Zerg więc idzie zeglingami na zwiady po mapie, a w tym czasie zaczyna wydobywać wespan, ulepszać technologię i tworzyć Roache. Atakuje nimi bazę Terrana. ten jednak porozstawiał czołgi oblężnicze. A więc zerg tworzy latające mutaliski i atakuje podjadowo. W międzyczasie ulepsza technologię i tworzy Broodlordów i jak młot stara się spaść na terrana mającego już krążowniki. To jeden z najprostszych przykładów gry.
Edytor map
Edytor map umożliwia tworzenie własnych map, gier, a nawet innych gatunków. Wychodzą strategie, thrillery, a nawet gry karciane! Tu jedyną przeszkodą jest wyobraźnia. edytor ma tyle możliwości że całkowite ogarniecie o jest niemal nieprawdopodobne. Następny plus.
Podsumowując...
nie ma nic do gadania. Najlepsze multi Blizzarda w jednej z jego najlepszych gier. To gra której się trzeba uczyć bo inaczej doświadczeni was zmiażdżą. Dlatego kupujcie grę i zanurzcie we wspaniałą multiplayerową rozgrywkę.
Nowa odsłona Battlenet
Usługa battlenet działająca w WarcraftIII została odświeżona i odnowiona. Mamy masę nowych opcji i schludne menu gry wieloosobowej. Ważne jest to że gra dopasowuje graczy do poziomu doświadczenia w grze multi. To pomaga gdyż nie natknę się na super pro powergamera będąc średnio doświadczonym. Nim dołączymy się do ligi, czeka nas 5 meczy próbnych, na podstawię których ustali się nasze miejsce w lidze. Następne dobre rozwiązanie. Możemy także zmieniać portrety naszego konta. Wbrew pozorom wiele o nas mówią. Jest portret za ukończenie kampanii, 10 zwycięstw daną rasą w grze ligowej, ukończenia jakiegoś wyzwania itd. Więc jeśli widzę gracza z początkowym portretem nie spodziewam się niczego nadzwyczajnego, a widząc gościa z zelotą protosów na portrecie, spodziewam się zaznajomionego z gra przeciwnika.
Masa taktyk
To jest najpiękniejsze. 3 odmienne rasy różniące się wszystkim,a jednak bardzo zbalansowane. Balans w rasach to największe osiągnięcie Blizzarda. Nie ma gry z takim balansem ras, a jednocześnie różniących się wszystkim. Posłużmy się przykładem gostka grającego zergami. Z pewnością spróbuje rushu zerglingami i zakończenia gry w pierwszych 10 min. Jednak przeciwnik - Terranin, zbudował wall-line przed wejściem do bazy (ustawienie budynków tak by zablokować wejście), a z tyłu zaatakuje marines. Zerg więc idzie zeglingami na zwiady po mapie, a w tym czasie zaczyna wydobywać wespan, ulepszać technologię i tworzyć Roache. Atakuje nimi bazę Terrana. ten jednak porozstawiał czołgi oblężnicze. A więc zerg tworzy latające mutaliski i atakuje podjadowo. W międzyczasie ulepsza technologię i tworzy Broodlordów i jak młot stara się spaść na terrana mającego już krążowniki. To jeden z najprostszych przykładów gry.
Edytor map
Edytor map umożliwia tworzenie własnych map, gier, a nawet innych gatunków. Wychodzą strategie, thrillery, a nawet gry karciane! Tu jedyną przeszkodą jest wyobraźnia. edytor ma tyle możliwości że całkowite ogarniecie o jest niemal nieprawdopodobne. Następny plus.
Podsumowując...
nie ma nic do gadania. Najlepsze multi Blizzarda w jednej z jego najlepszych gier. To gra której się trzeba uczyć bo inaczej doświadczeni was zmiażdżą. Dlatego kupujcie grę i zanurzcie we wspaniałą multiplayerową rozgrywkę.
Po długim przymierzaniu się, w końcu postanowiłem napisać recenzję singla w SC II. Jako że jest to moja pierwsza przygoda z tą serią, nie liczcie na adnotacje ido jedynki itp. Ale postaram się dać z siebie wszystko.
Daleko, daleko stąd...
Gra opisuje dalszy ciąg konfrontacji 3 frakcji. Terran, Zergów i Protosów odległym sektorze Koprulu. Wcielamy się w grupę Terrańskich rebeliantów z Jimem Raynorem na czele. I nie mówię tu o FPS-ie i niczym podobnym, tylko o królu gier strategicznych czasu rzeczywistego spod ręki Blizzarda. Ale wróćmy do fabuły. Nasz dowódca buntowników dąży do obalenia imperatora Dominium Terran co jest jednym z głównych motywów gry.
System i kampania
A więc wniosek jest jeden. Gramy Terranami. Bardzo epicka i obszerna kampania oprowadzi nas po wielu ważnych miejsca ze świata SC. Dodatkowo tylko w kampanii pogramy wieloma jednostkami terran niedostępnymi w multi. Niestety zergami nie zagramy, a Protos ma mini - kampanię, żeby nie było nudno. Ale obie rasy odegrają swoje skrzypce w nadchodzących dodatkach.
Co do systemu. Mamy 2 rodzaje surowców: minerały i wespan. Bez obu długo nie pociągniemy - to jasne. Wszystkie jednostki są idealnie zbalansowane i bardzo różnorodne. Nie można zapomnieć o paru dodatkowych rzeczach które są podstawą tego systemu. Mowa tu o samych jednostkach. produkujemy je pojedynczo, nie oddziałami. A całe armie tworzą się z czasem. Należy zadbać zarówno o armie, obronę jak i ekonomię. To jest świetne.

Zergów zawsze jest za dużo. Zaleją masą - żegnaj się z zyciem
Hyperion
Miedzy misjami, stacjonujemy na hyperionie - okręcie na którym dokonujemy wielu ważnych rzeczy. Po pierwsze: interakcja. Możemy porozmawiać ze wszystkimi ważniejszymi postaciami z gry. jest to ciekawe urozmaicenie do wykonywania misji.
Po drugie: zbrojownia. Tu za kasę zdobytą za misje ulepszamy swoje jednostki. Zwiększa to siłę, zasięg, dodaje zdolności i całą masę najróżniejszych funkcji. Podobnie jest z laboratorium, gdzie za punkty badan z zadań dodatkowych możemy ulepszać technologię. Lecz zawsze trzeba wybierać. Tu przykład: Mogę ulepszyć poziom badań i mam do wyboru neostalowy bunkier (jest bardzo wytrzymały i ma dużo HP) oraz wieżyczkę Shrike (wyposaża bunkry w automatyczne wieżyczki zwiększające siłę ognia). I pytanie. na co postawić? Na defa czy firepower? To twój wybór. To wszystko kwestia gustu.
Poza tym możemy wynajmować najemników czy nawet zagrać w fajną minigierkę - "Galaktycznego wikinga". Daje kupę funu.

He, he, he... te wielkie kolosy to specjaliści od spalania swoimi lancami termicznymi.
Grafika i muzyka
Grafika jest bardzo ładna. Choć modele jednostek mogły być bardziej dokładne to i tak tekstury są mięciutkie i znakomite. Ocieka soczystością. Muzyka - klimatyczna i rewelacyjna. tyle można powiedzieć o znakomitych utworach.

Powiedz szczerze: narysujesz coś takiego jak ten Dark Templar protosów?
AAAAA! Polska wersja językowa?
To mnie zdziwiło. Wszyscy mówią że jest słaba i be. Myślę trochę inaczej. Dubbing jest dobry i głosy postaci odpowiednio dobrane. chodzi tu raczej o tłumaczenie jednostek. Ich nazwy w polskim brzmią... dziwnie. Firebat - wypalacz, hellion - Piekielnik. No comment. Aha, jeszcze jedno: Void Ray - Promień Otchłani.
Podsumowanie
Wiem że to niewiele ale taką grę podzielę na kilka recek. Oczekujcie następnych, nadejdą szybciej. Powiem tylko że to rewelacyjna gra z obłędnym systemem, ociekajacym miodem. Epicka fabuła powala i to chyba tyle w pierwszej cześci mojego opisu SC II.

Terran na wszystko znajdzie sposób obrony. Dlatego jest taki silny.
Daleko, daleko stąd...
Gra opisuje dalszy ciąg konfrontacji 3 frakcji. Terran, Zergów i Protosów odległym sektorze Koprulu. Wcielamy się w grupę Terrańskich rebeliantów z Jimem Raynorem na czele. I nie mówię tu o FPS-ie i niczym podobnym, tylko o królu gier strategicznych czasu rzeczywistego spod ręki Blizzarda. Ale wróćmy do fabuły. Nasz dowódca buntowników dąży do obalenia imperatora Dominium Terran co jest jednym z głównych motywów gry.
System i kampania
A więc wniosek jest jeden. Gramy Terranami. Bardzo epicka i obszerna kampania oprowadzi nas po wielu ważnych miejsca ze świata SC. Dodatkowo tylko w kampanii pogramy wieloma jednostkami terran niedostępnymi w multi. Niestety zergami nie zagramy, a Protos ma mini - kampanię, żeby nie było nudno. Ale obie rasy odegrają swoje skrzypce w nadchodzących dodatkach.
Co do systemu. Mamy 2 rodzaje surowców: minerały i wespan. Bez obu długo nie pociągniemy - to jasne. Wszystkie jednostki są idealnie zbalansowane i bardzo różnorodne. Nie można zapomnieć o paru dodatkowych rzeczach które są podstawą tego systemu. Mowa tu o samych jednostkach. produkujemy je pojedynczo, nie oddziałami. A całe armie tworzą się z czasem. Należy zadbać zarówno o armie, obronę jak i ekonomię. To jest świetne.

Zergów zawsze jest za dużo. Zaleją masą - żegnaj się z zyciem
Hyperion
Miedzy misjami, stacjonujemy na hyperionie - okręcie na którym dokonujemy wielu ważnych rzeczy. Po pierwsze: interakcja. Możemy porozmawiać ze wszystkimi ważniejszymi postaciami z gry. jest to ciekawe urozmaicenie do wykonywania misji.
Po drugie: zbrojownia. Tu za kasę zdobytą za misje ulepszamy swoje jednostki. Zwiększa to siłę, zasięg, dodaje zdolności i całą masę najróżniejszych funkcji. Podobnie jest z laboratorium, gdzie za punkty badan z zadań dodatkowych możemy ulepszać technologię. Lecz zawsze trzeba wybierać. Tu przykład: Mogę ulepszyć poziom badań i mam do wyboru neostalowy bunkier (jest bardzo wytrzymały i ma dużo HP) oraz wieżyczkę Shrike (wyposaża bunkry w automatyczne wieżyczki zwiększające siłę ognia). I pytanie. na co postawić? Na defa czy firepower? To twój wybór. To wszystko kwestia gustu.
Poza tym możemy wynajmować najemników czy nawet zagrać w fajną minigierkę - "Galaktycznego wikinga". Daje kupę funu.

He, he, he... te wielkie kolosy to specjaliści od spalania swoimi lancami termicznymi.
Grafika i muzyka
Grafika jest bardzo ładna. Choć modele jednostek mogły być bardziej dokładne to i tak tekstury są mięciutkie i znakomite. Ocieka soczystością. Muzyka - klimatyczna i rewelacyjna. tyle można powiedzieć o znakomitych utworach.

Powiedz szczerze: narysujesz coś takiego jak ten Dark Templar protosów?
AAAAA! Polska wersja językowa?
To mnie zdziwiło. Wszyscy mówią że jest słaba i be. Myślę trochę inaczej. Dubbing jest dobry i głosy postaci odpowiednio dobrane. chodzi tu raczej o tłumaczenie jednostek. Ich nazwy w polskim brzmią... dziwnie. Firebat - wypalacz, hellion - Piekielnik. No comment. Aha, jeszcze jedno: Void Ray - Promień Otchłani.
Podsumowanie
Wiem że to niewiele ale taką grę podzielę na kilka recek. Oczekujcie następnych, nadejdą szybciej. Powiem tylko że to rewelacyjna gra z obłędnym systemem, ociekajacym miodem. Epicka fabuła powala i to chyba tyle w pierwszej cześci mojego opisu SC II.

Terran na wszystko znajdzie sposób obrony. Dlatego jest taki silny.
Wracam po dłuższej. Recenzję napiszę jak tylko mój komputer powróci z serwisu po naprawie. Już na wstepie moge powiedzieć że to po prostu mistrzowska gra. Ciekawa kampania, mocna fabuła, miodny system i do tego niezastąpione multi. O wszystkim się już niedługo wypowiem gdy tylko będę mieć na czym pisać...
Osiągnięcia i zdobywanie gamerscorów na Xboxie może się wydawać nudne, uciążliwe, głupie. Ale bardzo miłe jest uczucie kiedy pokazuje ci się że zrobiłeś to i to i 20 punktów wpływa na twoje konto. To miłe. Każda gra ma 1000pkt. i powiem że stanowią niezły motywator do gry. czasami to po prostu przejście levelu na odpowiednim poziomie trudności. Ale kiedy indziej trzeba coś zdobyć, zabić pięciu przeciwników z określonej broni, zdobyć odpowiednia ilość punktów, pobić rekord. Możliwości jest wiele, a wszystko zależy od gry. A patrzenie na wykład wszystkich puntów, ich sumę oraz rozkład do odpowiednich gier pozwala przedłużyć żywotność gier. Powiedzmy że wszędzie masz ponad 500 gs a w jednej grze 300. no to można by było poprawić wynik no nie?

Taki achievement też bym chciał xD
I właśnie po to można chociażby odpalić grę którą przeszedłeś już kilka razy. Niektóre wiążą się z rozgrywką w sieci inne przy kampanii inne jeszcze w potyczkach lub innych trybach gry.
Tak szczerze lubię to uczucie gdy masz ich na koncie kilka tysięcy. To umilacz za który lubię Xboxa (oraz PS3 za system trofeów).

Taki achievement też bym chciał xD
I właśnie po to można chociażby odpalić grę którą przeszedłeś już kilka razy. Niektóre wiążą się z rozgrywką w sieci inne przy kampanii inne jeszcze w potyczkach lub innych trybach gry.
Tak szczerze lubię to uczucie gdy masz ich na koncie kilka tysięcy. To umilacz za który lubię Xboxa (oraz PS3 za system trofeów).
Teraz będzie o czołgach. Tutaj Tau mają spore pole do popisu. czołgów jest sporo więc przejdę do konkretów:
Transporter Devilfish jest jedynym transporterem z infiltracją.Lekko uzbrojony więc za dużo nie zrobi. na poczatku bitew w ogóle się ich nie używa. Przydają się w późniejszych fazach gry, kiedy niepostrzeżenie (z niewidzialnością) przewożą Krootów na tyły wroga.

Jedyny niewidzialny transporter. Do cichego przewożenia jednostek
Skyray jest naszą wyrzutnią rakiet na dalekim zasięgu. Świetnie niszczy się nim czołgi ale jest strasznie delikatny i łatwo go stracić. dobry na armie zmechanizowane (massy drednotów, czołgów, monolit, plugawce). Z tym nasza maszyna sobie radzi najlepiej. Skyray ma też zdolność skoncentrowanego ostrzału rakietami na obszar. Skuteczne na piechotę, wywołuje zamieszanie w szykach przeciwnika. Lecz potrzeba chwili do uruchomienia zdolności. trzeba jednak szybko wycofać się naszą piechotą żeby nie oberwali.

Ten lekki czołg rakietowy zawsze trzymaj w ostatniej linii (ma niezły zasięg)
Transportery sond to mobilne hangary dla sond bojowych. Co prawda można wyprodukować tylko 20 poj. sąd za energię, ale to świetne wsparcie dla zwykłych szwadronów sond (za dużo słowa "sonda" xD). taki mass świetnie wiąże wroga i dobrze się sprawia ale najpierw trzeba mieć spory zapas energii.

Oto sposób na pożyteczne wydanie zbędnej energii!!
Transporter Devilfish jest jedynym transporterem z infiltracją.Lekko uzbrojony więc za dużo nie zrobi. na poczatku bitew w ogóle się ich nie używa. Przydają się w późniejszych fazach gry, kiedy niepostrzeżenie (z niewidzialnością) przewożą Krootów na tyły wroga.

Jedyny niewidzialny transporter. Do cichego przewożenia jednostek
Skyray jest naszą wyrzutnią rakiet na dalekim zasięgu. Świetnie niszczy się nim czołgi ale jest strasznie delikatny i łatwo go stracić. dobry na armie zmechanizowane (massy drednotów, czołgów, monolit, plugawce). Z tym nasza maszyna sobie radzi najlepiej. Skyray ma też zdolność skoncentrowanego ostrzału rakietami na obszar. Skuteczne na piechotę, wywołuje zamieszanie w szykach przeciwnika. Lecz potrzeba chwili do uruchomienia zdolności. trzeba jednak szybko wycofać się naszą piechotą żeby nie oberwali.

Ten lekki czołg rakietowy zawsze trzymaj w ostatniej linii (ma niezły zasięg)
Transportery sond to mobilne hangary dla sond bojowych. Co prawda można wyprodukować tylko 20 poj. sąd za energię, ale to świetne wsparcie dla zwykłych szwadronów sond (za dużo słowa "sonda" xD). taki mass świetnie wiąże wroga i dobrze się sprawia ale najpierw trzeba mieć spory zapas energii.

Oto sposób na pożyteczne wydanie zbędnej energii!!
Ścieżka Mont'ka
Ścieżka ta nakierowuje Tau na taktykę strzelecką. Udostępnia jednostki zwiększające firepower naszych wojsk. Pancerz Crisis i Czołg "Hammerhead" są ostatecznymi jednostkami strzeleckimi. I to bardzo przydatnymi.
Crisisy to naprawdę ciężka piechota. Wojownicy kierujący bojowymi pancerzami mają niezwykłą siłę ognia. Bazowo maja po dwie bronie strzeleckie którymi bez trudu dewastują piechotę. Dodatkowo możliwość dokupienia świetnego miotacza ognia i wyrzutni rakiet (trzeba wybierać) jeszcze zwieększa ich skuteczność. Mają Jet Packi czym rekompensują swój powolny ruch.

Crisisy posyłają we wroga masę pocisków i przy tym maja spory wachlarz uzbrojenia. Powolne ale skuteczne. Staram się mieć zawsze 3 gdyż tyle można mieć maks.
Hammerhead to najcięższy ze wszystkich naszych czołgów. Druga jednostką ostateczna. Dysponuje działem o sporym zasięgu i dwoma działkami skutecznymi na piechotę. Jest mniej odporny od innych ciężkich czołgów. Lecz większość wrogów do niego nie dochodzi, a co ważniejsze można mieć 2! Moja ulubiona jednostka u Tau.

Niekwestionowany niszczyciel. # bronie o dużej sile rażenia rozwalą każdego wroga. 2 Hammerheady to kanonierki i broń dalekiego zasięgu w jednym.
W następnej części będzie o wszystkich czołgach jakimi Tau dysponują.
Ścieżka ta nakierowuje Tau na taktykę strzelecką. Udostępnia jednostki zwiększające firepower naszych wojsk. Pancerz Crisis i Czołg "Hammerhead" są ostatecznymi jednostkami strzeleckimi. I to bardzo przydatnymi.
Crisisy to naprawdę ciężka piechota. Wojownicy kierujący bojowymi pancerzami mają niezwykłą siłę ognia. Bazowo maja po dwie bronie strzeleckie którymi bez trudu dewastują piechotę. Dodatkowo możliwość dokupienia świetnego miotacza ognia i wyrzutni rakiet (trzeba wybierać) jeszcze zwieększa ich skuteczność. Mają Jet Packi czym rekompensują swój powolny ruch.
Crisisy posyłają we wroga masę pocisków i przy tym maja spory wachlarz uzbrojenia. Powolne ale skuteczne. Staram się mieć zawsze 3 gdyż tyle można mieć maks.
Hammerhead to najcięższy ze wszystkich naszych czołgów. Druga jednostką ostateczna. Dysponuje działem o sporym zasięgu i dwoma działkami skutecznymi na piechotę. Jest mniej odporny od innych ciężkich czołgów. Lecz większość wrogów do niego nie dochodzi, a co ważniejsze można mieć 2! Moja ulubiona jednostka u Tau.

Niekwestionowany niszczyciel. # bronie o dużej sile rażenia rozwalą każdego wroga. 2 Hammerheady to kanonierki i broń dalekiego zasięgu w jednym.
W następnej części będzie o wszystkich czołgach jakimi Tau dysponują.
Maiłem napisać recenzję Disciples III... Niestety wystąpiły problemy i zamiast tego dodam taki poradnik dla tych którzy lubią grać Tau w DoW-ie
Gra Tau

Armia która doszła w dodatku Dark Crusade jest jedną z tych którą lubię najbardziej. Mamy do dyspozycji dużą siłę ognia którą można przepleść z jednostkami walczącymi wręcz. Ale przejdźmy do rzeczy.
Podstawowa piechota u Tau jest niszczycielska. Mamy Fire Warriorów z super-daleki zasięgiem. Są zdecydowanie najlepszą piechotą strzelecką jaką można sobie wymazżyć z jednostek podstawowych oczywiście).

Ci panowie to prawdziwi kozacy. Duże obrażenia, daleki zasięg i zniszczenie. Ale w walce wręcz padają jak muchy. Potrzebna osłona.
Drugą jednostką są Krooci. Całkowite przeciwieństwo. Słaby ostrzał, niezła walka wręcz. Można tym skutecznie powstrzymywać wrogów, a po ulepszeniu mogą naskakiwać na wrogów i odrzucać ich do tyłu. Warto zainwestować.

Krooci swymi pukawami raczej nic wrogowi nie zrobią, ale za to świetnie mogą go przytrzymać w zwarciu kiedy Fire Warriorzy zrobią z wroga mielone ;)
Pierwsza jednostka zwiadowcza Tau jest... dość słaba. przynajmniej z początku. Stealth Suit-y mają niskie obrażenia. Można im dać Jet Packi i parę ulepszeń. Posiadają jednak infiltrację co daje im początkową przewagę nad wrogiem. Po budowie Ścieżki Oświecenia można wyposażyć ich w blastery dzięki czemu staną się silni i skuteczni na jednostki pancerne i budynki.

Na początku trzeba mieć ale potem... rzadziej (zależy jak kto gra).
Vespidzi to elitarna jednostka lotnicza. Mają skuteczne moce i są najsilniejsi wręcz. Mogą rozdzierać budynk9i i rozrzucać piechotę wroga. Mogą używać skoku i szybko przemieszczać się po polu bitwy. Głupie ograniczenie 1 pozwala mieć niestety tylko jeden oddział.

Szybcy i skuteczni. Żal że nasi przyjaciele mogą mieć tylko jedną jednostkę w boju...
Ścieżka Kauyonu
Ostatecznie można naprowadzić Tau na ścieżkę Kauyonu i Mont'ka. Ta tutaj oferuje nam najpotężniejsze jednostki Krootów. Mozey wyprodukowac krootoxy, Ogary Krootów Knarloka Olbrzymiego.
Krootoxy to Krooty dosiadające masywnych bestii. Są straszliwie wytrzymałe i sadzą obrażenia zarówno strzeleckie jak i w zwarciu. I to olbrzymie! Dwie takie maszynki do zabijania to skarb.

Bestie z działami na plerach. jedyne co można im zarzucić to cackanie się w walce wręcz z przeciwnikami i zabijanie ich powolutku, pojedynczo.
Ogary Krootów są szybkie, zwinne i śmiertelnie niebezpieczne. Duże obrażenia, naskakiwanie na wrogów i śmieszne (czasem) uśmiercanie ofiar. padają jedynie pod zmasowanym ostrzałem z broni przeciwpiechotnej.

Psy na naszych wrogów. Skoczne i szybkie. Lepiej nie dać się ugryźć!
Knarlok Olbrzymi to killer ostateczny. Wytrzymały jak forteca. Porządne obrażenia. Nasz T-Rex w wersji Kroot. Uważam że jest słabszy od jednostek ostatecznych w innych armiach co nie zmienia faktu że dotrzymuje kroku. Nie wyróżnia się niczym specjalnym. jest po prosu morderczy w swej prostocie.

W swej prostocie jest młotem na wroga. Brak zdolności specjalnych nadrabia wytrzymałością, siłą i faktem że trudno go zatrzymać.
Następna część z opisem czołgów i drugiej ścieżki już wkrótce.
Gra Tau
Armia która doszła w dodatku Dark Crusade jest jedną z tych którą lubię najbardziej. Mamy do dyspozycji dużą siłę ognia którą można przepleść z jednostkami walczącymi wręcz. Ale przejdźmy do rzeczy.
Podstawowa piechota u Tau jest niszczycielska. Mamy Fire Warriorów z super-daleki zasięgiem. Są zdecydowanie najlepszą piechotą strzelecką jaką można sobie wymazżyć z jednostek podstawowych oczywiście).

Ci panowie to prawdziwi kozacy. Duże obrażenia, daleki zasięg i zniszczenie. Ale w walce wręcz padają jak muchy. Potrzebna osłona.
Drugą jednostką są Krooci. Całkowite przeciwieństwo. Słaby ostrzał, niezła walka wręcz. Można tym skutecznie powstrzymywać wrogów, a po ulepszeniu mogą naskakiwać na wrogów i odrzucać ich do tyłu. Warto zainwestować.

Krooci swymi pukawami raczej nic wrogowi nie zrobią, ale za to świetnie mogą go przytrzymać w zwarciu kiedy Fire Warriorzy zrobią z wroga mielone ;)
Pierwsza jednostka zwiadowcza Tau jest... dość słaba. przynajmniej z początku. Stealth Suit-y mają niskie obrażenia. Można im dać Jet Packi i parę ulepszeń. Posiadają jednak infiltrację co daje im początkową przewagę nad wrogiem. Po budowie Ścieżki Oświecenia można wyposażyć ich w blastery dzięki czemu staną się silni i skuteczni na jednostki pancerne i budynki.

Na początku trzeba mieć ale potem... rzadziej (zależy jak kto gra).
Vespidzi to elitarna jednostka lotnicza. Mają skuteczne moce i są najsilniejsi wręcz. Mogą rozdzierać budynk9i i rozrzucać piechotę wroga. Mogą używać skoku i szybko przemieszczać się po polu bitwy. Głupie ograniczenie 1 pozwala mieć niestety tylko jeden oddział.

Szybcy i skuteczni. Żal że nasi przyjaciele mogą mieć tylko jedną jednostkę w boju...
Ścieżka Kauyonu
Ostatecznie można naprowadzić Tau na ścieżkę Kauyonu i Mont'ka. Ta tutaj oferuje nam najpotężniejsze jednostki Krootów. Mozey wyprodukowac krootoxy, Ogary Krootów Knarloka Olbrzymiego.
Krootoxy to Krooty dosiadające masywnych bestii. Są straszliwie wytrzymałe i sadzą obrażenia zarówno strzeleckie jak i w zwarciu. I to olbrzymie! Dwie takie maszynki do zabijania to skarb.

Bestie z działami na plerach. jedyne co można im zarzucić to cackanie się w walce wręcz z przeciwnikami i zabijanie ich powolutku, pojedynczo.
Ogary Krootów są szybkie, zwinne i śmiertelnie niebezpieczne. Duże obrażenia, naskakiwanie na wrogów i śmieszne (czasem) uśmiercanie ofiar. padają jedynie pod zmasowanym ostrzałem z broni przeciwpiechotnej.

Psy na naszych wrogów. Skoczne i szybkie. Lepiej nie dać się ugryźć!
Knarlok Olbrzymi to killer ostateczny. Wytrzymały jak forteca. Porządne obrażenia. Nasz T-Rex w wersji Kroot. Uważam że jest słabszy od jednostek ostatecznych w innych armiach co nie zmienia faktu że dotrzymuje kroku. Nie wyróżnia się niczym specjalnym. jest po prosu morderczy w swej prostocie.

W swej prostocie jest młotem na wroga. Brak zdolności specjalnych nadrabia wytrzymałością, siłą i faktem że trudno go zatrzymać.
Następna część z opisem czołgów i drugiej ścieżki już wkrótce.
Trzecia część jednego z największych rywali gry Heroes już jest do kupienia. Zamierzam jak najszybciej sprawić sobie tę grę i napisać recenzję. W planie także Final Fantasy XIII i Jak & Daxter:Zaginiona granica.
Gra MMO osadzona w świecie Warhammera 40000 nadchodzi! Jest oficjalny trailer i strzelanie w real timie w RPG to nowość. Latanie deffkoptą, rozwalanie tytanów. Nasz żywioł!!
Gargoyle (Gargulce) to jedna z ciekawszych jednostek od nowej edycji. Plastikowe modele wspaniale się prezentują. Ale jak to wypada w grze?
Przede wszystkim są tanie i szybkie. Uzbrojenie niezbyt pasjonujące ale można przetrwać. Idealnie wspierają z nieba Hormagaunty. strzelają, a dzięki sprytnym toksynkom przy 6 na trafienie sadzą rany od kopa. Zabójczo skuteczne przy wszystkich wytrzymałych celach. coś jeszcze? Mogą latać w gigantycznych stadach i fajnie nękają wroga. Najlepsze są kiedy wspierają inne jednostki. atakują, strzelają, walczą, mordują... Piękne. Ale jak to u Tyrków bywa są słabo opancerzone. W tym od Gauntów nie różnią się niczym. Coś jeszcze? Zabójcze wsparcie bo wszystko nadrabiają szybkością.
Na koniec...
Powiem że to przydatna, tania i skuteczna jednostka. Latający Termagaunt ze specjalną zdolnością i skrzydłami z 1pkt. różnicy. Naprawdę się opłaca.
Przede wszystkim są tanie i szybkie. Uzbrojenie niezbyt pasjonujące ale można przetrwać. Idealnie wspierają z nieba Hormagaunty. strzelają, a dzięki sprytnym toksynkom przy 6 na trafienie sadzą rany od kopa. Zabójczo skuteczne przy wszystkich wytrzymałych celach. coś jeszcze? Mogą latać w gigantycznych stadach i fajnie nękają wroga. Najlepsze są kiedy wspierają inne jednostki. atakują, strzelają, walczą, mordują... Piękne. Ale jak to u Tyrków bywa są słabo opancerzone. W tym od Gauntów nie różnią się niczym. Coś jeszcze? Zabójcze wsparcie bo wszystko nadrabiają szybkością.
Na koniec...
Powiem że to przydatna, tania i skuteczna jednostka. Latający Termagaunt ze specjalną zdolnością i skrzydłami z 1pkt. różnicy. Naprawdę się opłaca.
Rozpocząłem konwertowanie tyranidzkiej wersji Kapsuły Desantowej. Znalazłem idealnie nadające się do tego jajo. Trochę detali, a w planie dorobienie macek.
Zoantrop pomalowany w miarę spójnie. Walnięty washem na skórze i na bazie podkładówka z army paintera.
Gaunty są często spotykane na stołach w hurtowych ilościach. 2 oddziały po 30 w bitwie na 1000 pkt.? Nie ma sprawy. To wręcz najnormalniejsza rzecz. Takie bestie potrafią zasypać mityczną ilością ataków i orkowie lub nawet SM padną jak muchy. Problemem są w tych sytuacjach pojazdy ale je można załatwić przy uzyciu innych środków. wsparciem dla tych hord świetne są Tervigoną tworzące dodatkowe partie gauntów. Nieprzebrane fale Hormagauntów są szybkie i migiem dopadną wroga. Tylko flamery i bronie obszarowe są w stanie powstrzymać hordę... Ale na armię przeciwpancerną wygrasz na pewno. Podobnie na armie stawiające na piechotę. Gaunty są tanie jak barszcz, a ostatnio 6 takich maleństw trzymało Terminatorów 3 tury, a nawet ich zabijało! Moce psioniczne Tervigonów wzmacniają rój. Ewentualnie można dobrać jednostkę Warriorów i Gargulce (też liczebne). W tym leży sekret takiej armii. Ważne żeby wszystko było wyposażone w toksyny bo to już reguła. Inaczej skuteczność gauntów spada na łeb, na szyję. Podsumowując takie armie są dobre chyba że trafi się wyspecjalizowany wróg zdolny pogrążyć hordy.
Przyznaję się! Przegapiłem kupno tej gry po premierze. Przyznaję że długo o niej zapomniałem. Lecz niedawno wzbogaciłem biblioteczkę Xboxowych gier o ten klasyk i zakochałem się w tej grze.
Fabuła
Może nie jest jakaś specjalnie epicka ale ciekawa. Wcielamy się w członka 4 - osobowego oddziału w kompanii "B". Wykorzystują ich jako pierwszą linię obrony, a nawet jako mięso armatnie. Są tam zsyłani żołnierze którzy do grzecznych nie należą (choć niekoniecznie ktoś z naszej drużyny). Fabuła dość ciekawa robi się po pierwszych misjach.
Zniszczalność otoczenia
To już rewolucja. Można rozwalić każdą ścianę 90% budynków i zostawić sam szkielet domu. Twój granatnik z każdym wystrzałem wzbogaca otoczenie o tony gruzu. Miłe jest to że nie możesz nigdzie czuć się bezpiecznie. Obmurowany domek w ciągu kilku sekund zostaje niemal zmieciony, a ty musisz ratować się ucieczką. To jest to! Można ściąć każde drzewo, zniszczyć każdy płot itd. Ciągle jest sporo rzeczy które niestety stoją w ziemi bez względu na wszystko ale to i tak rewolucja. Dobrym przykładem są też mosty po których zostają tylko podpory i metalowe rusztowania.
Tona uzbrojenia
Do rynsztunku wchodzi bardzo dużo typów karabinów. Wiele z nich ma wbudowane granatniki (o yeah!). Są też granaty, ciężkie stacjonarne bronie, bomby - przylepy, pistolet, nóż i sporo innych. Dobrze sprawiają się gadżety typu strzelanie z artylerii czy namierzanie celu do ostrzału z moździerza. System leczenia jest... Dziwny. Musimy bowiem wbić w siebie strzykawkę z adrenaliną i po sekundzie jesteśmy jak nowi! Sam patent krótką chwilę się odnawia ale umownie mamy nieskończoność sztuk... Sprawia się dobrze.
Wehikuły
Pojeździmy sobie nimi. Jest ich sporo. Od wozów pancernych i ciężarówek, przez lekkie czołgi i motorówki po najcięższe czołgi i helikoptery. Sterowanie przemyślane i dobrze. Miłe zaskoczenie. Można je nawet naprawiać przez co nasz helikopterek nie będzie bezużyteczny po pierwszym trafieniu z wyrzutni rakiet. szkoda ze sojusznicy nie mogą normalnie kierować poza paroma wyjątkami wynikającymi z misji.
Dodatki i multi
Multiplayer jest sympatyczny gdyż gracze dwóch drużyn muszą rozwalać w bazach przeciwników skrzynie ze złotem najemników. Ogólnie wypada dobrze. Do tego można kolekcjonować uzbrojenie oraz złoto najemników choć niełatwo je znaleźć.

Pan Granat to już ikona ;) Za nim leży złoto najemników które można kolekcjonować.
Czas gry
Gra jest niestety krótka. Choć misje są długie jest ich bodajże 8. Chciałbym 2 razy tyle ale jak na strzelaninę to dość długo. Historia fajna i z 5 misji by się jeszcze przydało.
Werdykt Końcowy
Ta gra to odkrycie i klasyk ze świetnym systemem, kampanią i fizyką. Zniszczalność otoczenia to wizytówka tej gry i tak pozostanie. Jeśli nie grałeś to zagraj koniecznie!

Ktoś może już to widział? To nie przegięcie teren dosłownie eksploduje!

Goście z naszej drużyny czasem są naprawdę zabawni. Kiedy sierżant dostaje misje, ci grają w kamień, papier, nożyce. Fajna banda.
Zasób pojazdów jest imponujący. Każdy niemal wóz okraszony uzbrojeniem. Misje z nimi wypadają znakomicie.
Fabuła
Może nie jest jakaś specjalnie epicka ale ciekawa. Wcielamy się w członka 4 - osobowego oddziału w kompanii "B". Wykorzystują ich jako pierwszą linię obrony, a nawet jako mięso armatnie. Są tam zsyłani żołnierze którzy do grzecznych nie należą (choć niekoniecznie ktoś z naszej drużyny). Fabuła dość ciekawa robi się po pierwszych misjach.
Zniszczalność otoczenia
To już rewolucja. Można rozwalić każdą ścianę 90% budynków i zostawić sam szkielet domu. Twój granatnik z każdym wystrzałem wzbogaca otoczenie o tony gruzu. Miłe jest to że nie możesz nigdzie czuć się bezpiecznie. Obmurowany domek w ciągu kilku sekund zostaje niemal zmieciony, a ty musisz ratować się ucieczką. To jest to! Można ściąć każde drzewo, zniszczyć każdy płot itd. Ciągle jest sporo rzeczy które niestety stoją w ziemi bez względu na wszystko ale to i tak rewolucja. Dobrym przykładem są też mosty po których zostają tylko podpory i metalowe rusztowania.
Tona uzbrojenia
Do rynsztunku wchodzi bardzo dużo typów karabinów. Wiele z nich ma wbudowane granatniki (o yeah!). Są też granaty, ciężkie stacjonarne bronie, bomby - przylepy, pistolet, nóż i sporo innych. Dobrze sprawiają się gadżety typu strzelanie z artylerii czy namierzanie celu do ostrzału z moździerza. System leczenia jest... Dziwny. Musimy bowiem wbić w siebie strzykawkę z adrenaliną i po sekundzie jesteśmy jak nowi! Sam patent krótką chwilę się odnawia ale umownie mamy nieskończoność sztuk... Sprawia się dobrze.
Wehikuły
Pojeździmy sobie nimi. Jest ich sporo. Od wozów pancernych i ciężarówek, przez lekkie czołgi i motorówki po najcięższe czołgi i helikoptery. Sterowanie przemyślane i dobrze. Miłe zaskoczenie. Można je nawet naprawiać przez co nasz helikopterek nie będzie bezużyteczny po pierwszym trafieniu z wyrzutni rakiet. szkoda ze sojusznicy nie mogą normalnie kierować poza paroma wyjątkami wynikającymi z misji.
Dodatki i multi
Multiplayer jest sympatyczny gdyż gracze dwóch drużyn muszą rozwalać w bazach przeciwników skrzynie ze złotem najemników. Ogólnie wypada dobrze. Do tego można kolekcjonować uzbrojenie oraz złoto najemników choć niełatwo je znaleźć.

Pan Granat to już ikona ;) Za nim leży złoto najemników które można kolekcjonować.
Czas gry
Gra jest niestety krótka. Choć misje są długie jest ich bodajże 8. Chciałbym 2 razy tyle ale jak na strzelaninę to dość długo. Historia fajna i z 5 misji by się jeszcze przydało.
Werdykt Końcowy
Ta gra to odkrycie i klasyk ze świetnym systemem, kampanią i fizyką. Zniszczalność otoczenia to wizytówka tej gry i tak pozostanie. Jeśli nie grałeś to zagraj koniecznie!

Ktoś może już to widział? To nie przegięcie teren dosłownie eksploduje!

Goście z naszej drużyny czasem są naprawdę zabawni. Kiedy sierżant dostaje misje, ci grają w kamień, papier, nożyce. Fajna banda.
Zasób pojazdów jest imponujący. Każdy niemal wóz okraszony uzbrojeniem. Misje z nimi wypadają znakomicie.
Były gry. Było więcej gier. Doszły porady, rysunki, rozważania i inne... Teraz rozszerzam to o gry planszowe. Co jakiś czas będę urozmaicał recenzje. Za książki się nie zabieram bo nie chcę nikogo zanudzać moimi wykładami na ten temat. Do opisywania filmów też mnie nie ciągnie... Ale na planszówki możecie liczyć.
Ostatnio też rozwinąłem recenzje na wyższy poziom. Już nie będzie szarego tekstu gdyż będę go wzbogacał o zdjęcia z dopiskami. Nie chcę nikogo zanudzić na śmierć (w czym jestem dobry). Mam też inne pomysły.
Ostatnio też rozwinąłem recenzje na wyższy poziom. Już nie będzie szarego tekstu gdyż będę go wzbogacał o zdjęcia z dopiskami. Nie chcę nikogo zanudzić na śmierć (w czym jestem dobry). Mam też inne pomysły.
Znany również jako Dark Master od początku maczał palce we wszystkich intrygach. Przesiąknięty złem i mrokiem smok. Lecz trzeba przyznać że ma siłę i moc nieporównywalną z nikim. W dodatku to z jego rozkazy zaatakowano światynię, porwano Cynder itd. Również jest fioletowym smokiem lecz wykorzystał swą wyjątkowość i moc dla czystego zła. Ostatecznie został unicestwiony. Długo by opowiadać o szkodach które wyrządził i złu które zaszczepił. Z jego śmiercią zaczęła się nowa, spokojniejsza era. Zawsze pozostanie postrzegany jako wcielenie, zła, mroku i rozpaczy.
Na pierwszych stronach bloga mam mega materiał dot. Pataponów. Jest te ż także kilka innych notek o nich ale bez recenzji "dwójki" w którą grałem kilka lat bym nie poszedł dalej...
Co nowego?
W nowej odsłonie wojowniczych oczek dostajemy 3 nowe oddziały (Toripnoy, Robopony, Mahopony) Różnią się od tego co było do tej pory i dobrze bo to odświeża rozgrywkę. Przy okazji towarzyszyć nam będzie Patapon hero (Patapon Bohater) mogący mieć dowolną klasę. można mu założyć ponad 100 masek... Nieźle. Fajną rzeczą jest to że jeśli wykonamy bezbłędnie komendę włącza mu się tryb Hero i używa specjalnych, dewastacyjnych ataków...Prócz tego to zawsze dodatkowy chłop w naszym wojsku. Gra sprzyja początkującym gdyż mamy wybór poziomu trudności z tym że Easy to skończony casual, a Hard to prawdziwy hardkor. Jest też kilka ważniejszych zmian o których powiem później.
Starzy znajomi i nowi wrogowie
Naszym nowym wrogiem jest Plemię Karmen którego członkowie kryją twarze na maskami. W sumie to ciekawa banda. Wracają starzy bossowie jak i pełna zgraja nowych. Starzy zostali również podrasowani o nowe ataki. Ludziom z japan Studio nie zabrakło wyobraźni. Wróci także kilka postaci z pierwszej części ale nie chcę psuć niespodzianki.
Multiplayer i... DONCHAKA!
W trybie wieloosobowym musimy nosić teamem bohaterów (graczy lub botów) jajka bossów i wrogów. Kiedy zabijemy poszczególnego bossa lub przedrzemy sie przez wrogów musimy odtańczyć Donchakę (fajna minigierka z każdym jajkiem inna)i rozbijamy jajo z którego wypadają atrakcyjne przedmioty.
DONCHAKA to również nowy rytm (2 rytmy!) w normalnej grze.
Minigry i przedmioty
Kilka nowych muzycznych minigierek przyjemnie zaskakuje. Do tego wszystkie mają teraz 3 poziomy trudności. Przyjemne jest też to że powiększono prawie dwukrotnie rodzaje rynsztunku. Tyle uzbrojenia jeszcze nie było. Poprawiono też kilka drobnostek w systemie walki.
Drzewko ewolucji
Wkurzało cię miesznia surowców i ruletka jaki będzie gatunek? To koniec. Dostajemy drzewko na każdego Patapona i możemy go ulepszac na masę gatunków które też można masterować! Do tego odkrywamy w nich nowe formacje Patapońskich wojsk. Do tego Patapony nie mogą ginąć na stałe co sprzyja początkującym.
Podsumowanie
Patapon 2 trzyma się stargo, sprawdzenogo sytemu. I dobrze. Ubarwiono grę o nowe smaczki. Zobaczymy jak będzie z "trójką" ale ta część mile mnie zaskoczyła.

Nowe pudełko. Szczerze mówiąc wolałem poprzedni design ale nie ma co narzekać.

Przykładowa bitwa z nowym bossem.

I słynne drzewko ewolucji
Co nowego?
W nowej odsłonie wojowniczych oczek dostajemy 3 nowe oddziały (Toripnoy, Robopony, Mahopony) Różnią się od tego co było do tej pory i dobrze bo to odświeża rozgrywkę. Przy okazji towarzyszyć nam będzie Patapon hero (Patapon Bohater) mogący mieć dowolną klasę. można mu założyć ponad 100 masek... Nieźle. Fajną rzeczą jest to że jeśli wykonamy bezbłędnie komendę włącza mu się tryb Hero i używa specjalnych, dewastacyjnych ataków...Prócz tego to zawsze dodatkowy chłop w naszym wojsku. Gra sprzyja początkującym gdyż mamy wybór poziomu trudności z tym że Easy to skończony casual, a Hard to prawdziwy hardkor. Jest też kilka ważniejszych zmian o których powiem później.
Starzy znajomi i nowi wrogowie
Naszym nowym wrogiem jest Plemię Karmen którego członkowie kryją twarze na maskami. W sumie to ciekawa banda. Wracają starzy bossowie jak i pełna zgraja nowych. Starzy zostali również podrasowani o nowe ataki. Ludziom z japan Studio nie zabrakło wyobraźni. Wróci także kilka postaci z pierwszej części ale nie chcę psuć niespodzianki.
Multiplayer i... DONCHAKA!
W trybie wieloosobowym musimy nosić teamem bohaterów (graczy lub botów) jajka bossów i wrogów. Kiedy zabijemy poszczególnego bossa lub przedrzemy sie przez wrogów musimy odtańczyć Donchakę (fajna minigierka z każdym jajkiem inna)i rozbijamy jajo z którego wypadają atrakcyjne przedmioty.
DONCHAKA to również nowy rytm (2 rytmy!) w normalnej grze.
Minigry i przedmioty
Kilka nowych muzycznych minigierek przyjemnie zaskakuje. Do tego wszystkie mają teraz 3 poziomy trudności. Przyjemne jest też to że powiększono prawie dwukrotnie rodzaje rynsztunku. Tyle uzbrojenia jeszcze nie było. Poprawiono też kilka drobnostek w systemie walki.
Drzewko ewolucji
Wkurzało cię miesznia surowców i ruletka jaki będzie gatunek? To koniec. Dostajemy drzewko na każdego Patapona i możemy go ulepszac na masę gatunków które też można masterować! Do tego odkrywamy w nich nowe formacje Patapońskich wojsk. Do tego Patapony nie mogą ginąć na stałe co sprzyja początkującym.
Podsumowanie
Patapon 2 trzyma się stargo, sprawdzenogo sytemu. I dobrze. Ubarwiono grę o nowe smaczki. Zobaczymy jak będzie z "trójką" ale ta część mile mnie zaskoczyła.

Nowe pudełko. Szczerze mówiąc wolałem poprzedni design ale nie ma co narzekać.

Przykładowa bitwa z nowym bossem.

I słynne drzewko ewolucji
Nie chcę nikogo faworyzować i choc gram najczęściej na konsolach nie znaczy że pomijam pecety. Jest sporo serii i gier które lubię na PC i gram w nie często. Także internet i przeglądarki PC only (bo niby jak inaczej piszę tego bloga). Wkurzają mnie z kolei pececiarze którzy uważają że konsole są do niczego i w ogóle. Często ubierają to w nieco inne słowa... Gry na PC też są świetne i kilka serii niezastąpionych. Staram się nie faworyzować żadnej ze stron ale czasem szala zwycięstwa się przechyla... I nie mogę wtedy mówić że coś jest lepsze kiedy tak nie jest. w tej chwili konsole zrównują się z PC na rynku gier ale schodzę z tematu. Pecety nie są ze, wręcz przeciwnie. Czasem miło popykać w strategie (których w tej chwili na konsolach jest niewiele. ra się też w inne gry, a w moim wypadku najczęściej exclusive'y. W sumie zarówno z PC jak i z konsolami jest dobrze i na tym zakończę tę wypowiedź.




